Kilka kluczy płaskooczkowych kupionych na stacji benzynowej, dziesięć nasadek i wygięte pokrętło. Brak klucza do świecy zapłonowej, elektryczności i zdecydowanie za mało miejsca. W takich warunkach kształtował się charakter młodego człowieka, który uczył się fizyki, mechaniki i termodynamiki na własnej skórze dysponując spartańskim budżetem.
Obiektem doświadczalnym był wówczas komunistyczny motorower – Romet Ogar 200. Zmęczony życiem silnik, który gubił olej, iskrę i sens istnienia, był z uporem reanimowany przez zapaleńca, dla którego awarie, zły stan techniczny i sceptycyzm otoczenia nie były żadną przeszkodą. Wyprawy kończące się częściej „na tarczy” niż o własnych siłach uczyły pokory, myślenia i wyciągania wniosków.
Internet dopiero raczkował. Fora internetowe liczyły 3 użytkowników i 1 administratora, wiedzę o mechanice czerpało się głównie z rodzinnych opowieści lub pożółkłych książek w miejskiej bibliotece – Jeżdżę motorowerem, Naprawa motocykli WSK i tym podobne relikty przeszłości. Nauczyciele rozkładali ręce. Zjawiska towarzyszące pracy silnika dwusuwowego wykraczały poza podstawę programową gimnazjum i liceum. Angielskojęzyczna literatura nie była dostępna w polskim tłumaczeniu , a Google Translator dopiero powstawał w kręgach akademickich. Ratunkiem były politechniki i książki o wdzięcznej nazwie „Podstawy Konstrukcji Maszyn”, które budziły postrach nie tylko swoją grubością wśród studentów.
Dekadę później powstała ta strona internetowa. Piszę humorystycznie i autentycznie o zapomnianej mechanice i otaczającej rzeczywistości. Naprawy realizuję w zaciszu własnego garażu, w atmosferze rocka, smaru i nostalgii. Opisuję konserwację i eksploatację zarówno sprzętu starszego ode mnie jak i współczesnej myśli motoryzacyjnej według przepisu Japończyków. Naprawiam silniki, czasami toczę i frezuję, przywracam do życia różnego rodzaju sprzęt. Tworzę w garażu projekty elektroniczne, realizuje pomysły wszelkiego rodzaju – od poprawy designu elementów pod konkretne potrzeby po budowę i automatyzację urządzeń. Niektóre pomysły będą nieprzydatne, inne z czasem udowodnią swoją wartość. Czas pokaże.
Celem tej strony jest dzielenie się wiedzą – praktyczną, sprawdzoną. Znajdzie tu coś dla siebie zarówno inżynier, jak i pasjonat zabytkowej motoryzacji. Nie znajdziesz tu filtrów z Instagrama ani zakłamań rzeczywistości. Wszystkie treści są tworzone przeze mnie – bez redakcji, bez marketingowego pudru.
Rozgość się. Czytaj po swojemu.

